25 kwietnia 2017

Bynajmniej, używamy słów których nie rozumiemy.

      Jakiś czas temu, podczas przeglądania blogosfery natrafiłam na pewien nowo założony blog pewnej czternastolatki. Niby nic dziwnego, jednak już w drugim zdaniu jej pierwszego posta zobaczyłam coś takiego "będę tu opowiadała o swoim życiu, bynajmniej taki jest zamiar". Zdanie nie brzmiało dokładniej tak, ale mam nadzieję, że widzicie, o co chodzi.
      Nie wiem jak wam, lecz mi oczy niemal krwawią, gdy coś takiego czytam. Mogę zrozumieć wiele: błędy interpunkcyjne, brzydki format, w końcu ja robiłam kiedyś podobnie, jednak nie ogarniam, jak można używać słów czy zwrotów, których znaczenia się nie rozumie? Dlaczego od dziecka nie jesteśmy tego uczeni? Gdzie są nauczyciele języka? 

15 stycznia 2017

Dlaczego denerwuje mnie jazda tramwajem?

     To, że komunikacja miejska w Polsce nie jest wysokich lotów wiedzą wszyscy, ale dopiero, gdy jest się zmuszonym z niej korzystać człowiek dowiaduje się, na własnej skórze skąd wzięła się taka opinia.
     Zanim poszłam na studia, właściwie wszędzie chodziłam piechotą - wielka zaleta mieszkania niedaleko centrum miasta - do szkół miałam jakieś 10-20 minut drogi, wszędzie indziej podobnie. Rzadko więc się zdarzało, abym jeździła autobusem czy tramwajem. Dlatego też często miałam wrażenie, że te niepochlebne opinie są wyolbrzymiane. Smutna prawda jest taka, że jednak nie.

1. Brutalna nauka spóźnialstwa.
     Jeszcze kilka miesięcy temu pisząc posta, na moim drugim blogu LINK wspominałam, że spóźniam się tylko w dwóch sytuacjach: coś naprawdę ważnego mnie zatrzymało albo chce zrobić na złość komuś, na kogo ostatnio trochę czekałam.
     Wtedy czymś naprawdę ważnym była np. kłótnia o klucze z siostrą, wojna z siłą grawitacji przyciągającą do łóżka z rana albo potrzeba nakarmienia zwierzyńca.
     Wyobraźcie sobie mój pierwszy miesiąc. Miesiąc jeżdżenia komunikacją miejską, która potrafi się spóźnić pół godziny (niestety na mój wydział mam tylko jeden tramwaj), a na przystanku dziewczyna (czyt. ja), która dostaje zawału, gdy pomyśli, że mogłaby się spóźnić. Może nie byłoby to aż takie straszne, gdyby zajęcia były w większej liczbie osób, ale kiedy na wykładzie jest 6 osób, a na ćwiczeniach 3 to już nie trudno nie zauważyć, jak przychodzisz pół godziny później.

11 listopada 2016

Czego uczy szkoła #3 - Zakuj, zdaj, zapomnij i nie zrozum.

     Do tej pory nie mogę zrozumieć, jak to możliwe, że pozwolono, aby wzorzec "zakuj, zdaj, zapomnij" wydawał się uczniom najefektywniejszą metodą na zdanie sprawdzianu.
     Może dla tego, że jest niewiele takich osób jak ja, które nie zawsze muszą obierać sobie najłatwiejszą ścieżkę, które lubią stawiać sobie wyzwania, które chcą zrozumieć otaczający nas świat. Jednak to zrozumienie wymaga o wiele więcej wysiłku. Szkoła też rzadko kiedy się wysila, by pomóc w zrozumieniu danego zagadnienia uczniom, tak żeby raz wytłumaczone, zostało na długo.
     Od kiedy poszłam na studia dowiedziałam się jak wielką krzywdę wyrządza się przez to dzieciom. Sama ucząc się w sporej części w ten sposób, widząc, że w ten sposób dostanę lepszą ocenę, chociaż niewiedza mnie frustrowała (i robi to nadal), jednak ugięłam się pod tym schematem.
     Dlaczego? Prawdopodobnie nie miałam ochoty uczyć się całymi dniami, często przedmiotów, które przez nauczycieli nie wydawały mi się zbyt ciekawe. Na lekcjach rzadko teź się zdarzało, abym od początku do końca zrozumiała o co chodzi w danym zagadnieniu.

9 października 2016

Strach przed egzaminami

Egzaminy i testy towarzyszyły mi (wam pewnie również) przez cały okres edukacji, a jako że właśnie zaczęłam studia, to pewnie jeszcze nie raz się z nimi spotkam.
Kilka dni temu napisała do mnie moja dobra "znajoma" z blogosfery, z zapytaniem, czy bałam się egzaminów zawodowych i matury. Pomyślałam, że to dobry temat na posta, więc opowiem co nieco o mojej dotychczasowej przygodzie z większymi egzaminami w moim życiu.

Test szóstoklasisty:
- Przed nim pamiętam, że bardzo się denerwowałam. Miałam już wcześniej upatrzone gimnazjum, do gimnazjum było dwujęzyczne i nie uznawało rejonów. Wcześniej miałam też egzaminy wstępne.
którego chciałam się dostać, wiedziałam, że dostanę się, mając jak najwięcej punktów, bo to
Ten okres wspominam bardzo nie miło. Był to dla mnie stres porównywalny do tego, który czułam przed ogłoszeniem wyników rekrutacji na studia. Co więcej, bałam się, że pójdę do gimnazjum sama, nie mając żadnych znajomych. Do dziś pamiętam ten mój ryk, kiedy dowiedziałam się, że nie pójdę z koleżanką do jednej wymarzonej przez nas szkoły.

7 września 2016

#Na życzenie - Czy prawdziwy bloger przestaje kiedyś pisać?

     No to pytanie, żeś wymyślił drogi Anonimie.
     W ogóle przydałoby się określić, kim jest prawdziwy bloger? Kiedy można się nazwać blogerem? A każde z tych pytań nie jest łatwe, bo ciężko na nie jednoznacznie odpowiedzieć.
     Wiele osób, niezwiązanych z blogosferą powie, że to po prostu osoba, która prowadzi/pisze bloga, jednak społeczność blogowa mogłaby się poczuć urażona. Dla nas bycie blogerem to coś więcej, co bardzo trudno opisać.
     Moim zdaniem najtrafniejszą definicją blogera to:

24 sierpnia 2016

Co się dzieje z tym światem, że...

     Dziś rano wróciłam z wyjazdu (chcecie zerknąć na moją miejscówkę? Zapraszam LINK) i jak to zazwyczaj bywa czekało na mnie sporo rzeczy do zrobienia. Przede wszystkim zakupy oraz wizyta na poczcie. Będąc w piekarni, zdarzył się mały incydent, który skłonił mnie do tych rozważań.
     Zazwyczaj nie zwracam zbytniej uwagi na to, co się dzieje dookoła, gdyż słucham muzyki z mojej ukochanej MP4, tylko kiedy wiem, że mam z kimś porozmawiać ściszam ją, ale nawet wtedy myślami jestem gdzie indziej.

2 sierpnia 2016

Na jakie kierunki studiów nie warto iść (moim zdaniem).

Tytuł może być trochę mylący, ale już tłumaczę. Postanowiłam zrobić listę kierunków studiów, na które moim zdaniem z jakiegoś powodu nie warto tracić czasu. Jest to moje subiektywne zdanie. Jak ktoś się nie zgadza z moimi argumentami i poda własne kontrargumenty, będzie mi naprawdę miło. Nie mogę być uznawana za specjalistkę od studiowania, bo zaczynam je dopiero w tym roku.
Swoje zdanie opieram na próbie dedukcji, a czy będzie zgodne z prawdą, zobaczymy w przyszłości.

1. Dziennikarstwo
Tak wiem, sama zastanawiałam się nad tym kierunkiem. Dlaczego więc teraz myślę, że straciłabym tylko czas? To proste. W tej godzinie, w której na szybko wybierałam studia zrobiłam spis takich, jakie mnie interesują. Wśród nich było dziennikarstwo, ale po analizie stwierdziłam, że pisaniem zajmuję się ponad dwa lata, prawie trzy, w najbliższym czasie nie zamierzam rezygnować z blogów, które mają się bardzo dobrze i osiągają coraz lepsze wyniki, więc nie ma to dla mnie sensu. Może nie znam jakiś tam definicji, ale uważam, że jeśli jest się ekspertem w danej dziedzinie lub po prostu ma się pasję do przekazywania pewnych rzeczy ludziom i oczywiście lekkie pióro to wykształcenie wyższe nie jest tu w ogóle potrzebne.